Brooklyn Bridge, New York City, USA

Podróżowanie w pojedynkę – prawdy i mity

Co przychodzi Wam do głowy, gdy słyszycie hasło ”podróżowanie w pojedynkę”? Prawdopodobnie slogany typu „odkrywanie siebie”, „odnajdywanie sensu”, „wychodzenie poza swoją strefę komfortu” itp. To nie będzie tekst na temat tych górnolotnych frazesów. Nie, nie. To będzie bardzo przyziemny tekst o tym, jak podróżowanie solo zwiększa poczucie pewności siebie i egocentryzm 😉

 

Podróżowanie w pojedynkę: prawdy i mity

 

Podróżowanie solo oznacza bycie singlem!

Zdecydowanie mit. Chociaż wiele osób traktuje oba pojęcia zamiennie. Kiedy mówię, że się gdzieś wybieram, i że wybieram się sama, to w 99% przypadkach następuje konsternacja i wielkie zdziwienie poprzedzające pytanie: „A wszystko u Was w porządku? Macie w związku kryzys?”. W moim przekonaniu podróżowanie w pojedynkę oznacza najwyższy stopień zaufania do drugiej osoby. Oznacza też ogromną dojrzałość związku – bo przecież jednostki tworzące relację powinny być ukształtowane, autonomiczne, niezależne i być z drugą osobą z wyboru a nie przymusu. Ja uwielbiam takie kilka dni rozłąki – związek odżywa i nabiera innego znaczenia. Na nowo można zaprosić osobę do swojego świata, podzielić się nowymi historiami, doświadczeniami.

 

Podróżowanie w pojedynkę oznacza samotną podróż!

Nieprawda. Oba wyrażenia często są traktowane zamiennie. Zastanówcie się – jak wiele nowych osób poznaliście podczas podróży z partnerem, przyjacielem, grupą znajomych? Nie za wiele? GWARANTUJĘ Wam, że udając się w podróż w pojedynkę poznacie całą masę wartościowych osób. Dlaczego? Bo, gdy rozmawiacie w rodzimym języku ze swoimi kompanami podróży, wysyłacie bardzo prosty komunikat: nie chcemy poznawać innych osób, jesteśmy zamknięci na interakcje. Będąc solo nie jesteście w stanie wysłać takiego komunikatu. Niekoniecznie musicie kogoś zagadywać i zachęcać do rozmowy – wystarczy, że nie odcinacie się od innych.

 

Może i poznam dużą ilość osób, ale będą to relacje powierzchowne.

Pewnie, takie relacje też się zdarzają. Milion takich samych konwersacji (Skąd jesteś? Gdzie już byłeś? Gdzie teraz planujesz jechać?). Ale prawda jest taka, że poznając ludzi w tak niecodziennych i ulotnych warunkach można w bardzo szybkim tempie nawiązać bardzo silne relacje, które przetrwają całe LATA. Przykład? Kilka lat temu pracowałam w hostelu w Portugalii. Pewnego dnia zameldowały się dwie podróżujące do Europie siostry, pochodzące z Kanady. Spędziły w naszym hostelu 2 dni, ale nawiązałyśmy tak dobry kontakt, że za dwa kolejne lata, gdy podróżowałam po USA, zaprosiły mnie do siebie, do Montrealu, i spędziłyśmy razem prawie 3 tygodnie, świetnie się bawiąc. I wiecie co? Za 2 tygodnie znowu spotkam się z jedną z sióstr. A to tylko jedna z takich historii!

 

Będę musiał wrzucić na luz.

Prawda, prawda, prawda. Jest to też zdecydowanie rekomendowane. Dlaczego? Banał, ale: nie mamy wpływu na pewne rzeczy. Przykład: podróżując po Portugalii wylądowałam w Porto. Stamtąd musiałam zdążyć na samolot do Madrytu. Okazało się, że z Porto do Madrytu kursuje TYLKO jeden autobus, nie ma żadnego innego sensownego połączenia komunikacyjnego. Okazało się również, że nawet chcąc nabyć bilet kilka (!!!) dni wcześniej, wszystkie bilety na następne dni zostały już wykupione. No cóż, zdarza się. Można usiąść i zacząć płakać, można się denerwować i reagować złością czy agresją. Ja jednak potraktowałam tę sytuację jako doskonałą okazję do tego, żeby z Porto pojechać do Salamanki, w której jeszcze nie miałam szansy zwiedzać. Spędzić tam noc, a kolejnego dnia pojechać prosto na samolot. Poziom niepewności szybował w górę, gdy okazało się, że kierowca autokaru trzy razy zgubił drogę, a na sam koniec autokar stanął w płomieniach i wszyscy pasażerowie awaryjnie musieli wysiąść – na moje ogromne szczęście w Salamance właśnie. Ahoj przygodo 😉

 

Zwiększę poczucie pewności siebie.

Oj prawda. Takie podróże sprawiają, że można poczuć się totalnie niezależnym, wolnym i dumnym – że jesteśmy sobie w stanie poradzić w każdej sytuacji. Nie trzeba również uzależniać tego czy gdzieś pojedziesz czy nie od tego, czy znajdziesz partnera do podróży. Co więcej, będziecie zaskoczeni ilu dobrych i bezinteresownych ludzi spotkacie na swojej drodze. Z takich wyjazdów zawsze wracam niesamowicie podbudowana.

 

Tylko ja będę podróżować w pojedynkę.

Bardzo nieprawda. Pracując w wielu hostelach zauważyłam, że wręcz częściej zdarzają się podróżujący solo niż w parach czy grupach. Dlaczego? Np. dlatego, że podróżując w ten sposób jesteśmy bardziej uważni, zwracamy uwagę na większość ilość szczegółów, lepiej poznajemy zwiedzane miejsce.

A Ty? Podróżowałeś już w pojedynkę?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *